Fot. Andrzej Mancewicz - gdzieś na Chińskim Murze, jakoś o świcie.
Skoro już tu zaglądasz to pewnie chcesz czegoś o mnie się dowiedzieć :) Od razu Cię uprzedzę – nie lubię i nie bardzo umiem pisać o sobie. Pomyślałem nawet, że wspomogę się tekstami, które inni o sobie zwykli pisywać na własnych stronach, brzydko je kopiując i traktując jak własne. Poszukałem, popatrzyłem i z tak samym marnym pomysłem jak wcześniej wróciłem do tego tu o… czegoś.
Nie powiem Ci, że fotografią zajmuję się od dziecka i już w kołysce, czy w czym mnie tam trzymano, planowałem co i jak i gdzie utrwalić na kliszy. Że gdzie nie spojrzałem, tam widziałem kadry, a światło i cień pasjonowały mnie jeszcze w życiu płodowym. Że bez aparatu przy sobie czuję się jak bez majtek a fotografia cyfrowa to zło i szatan. Nie powiem Ci również, kto jest moim ulubionym malarzem, czyje zdjęcia najbardziej cenię, ani jakie wiersze mnie najbardziej poruszają – szczerzę mówiąc jestem w tej materii zupełnym ignorantem.
To co oglądasz na tej stronie, jest trochę dziełem przypadku i żyje tylko dzięki pozytywnemu odbiorowi i skądinąd sporemu zainteresowaniu – zwykle, zapał do dowolnej aktywności trwa krócej niż poranne leniuchowanie po przespanym budziku w ważny dzień.
Fot. Andrzej Mancewicz - gdzieś w Guilin, jakoś po nieświeżym posiłku
Na pytanie co lubię, zwykle odpowiadam, że podróżować. Po zastanowieniu się, dochodzę jednak do wniosku, że ze wszystkich podróży najlepiej pamiętam jakie piwo gdzie piłem, co mi smakowało, a co podle zaszkodziło, więc może ta standardowa odpowiedź nie do końca jest szczera. Na co dzień pracuję na uczelni, udaję mądrego ucząc studentów statystyki. A moje zmagania z doktoratem wciąż pozostają bezowocne, więc na tym zakończmy.
I tak dość dużo napisałem jak na kogoś kto ani tego ni umi ani ni lubi :)
A. Byłbym zapomniał. Strasznie lubię ogórki małosolne i zapach paliwa na stacjach benzynowych.
O mnie
Fot. Andrzej Mancewicz - gdzieś na Chińskim Murze, jakoś o świcie.
Skoro już tu zaglądasz to pewnie chcesz czegoś o mnie się dowiedzieć :) Od razu Cię uprzedzę – nie lubię i nie bardzo umiem pisać o sobie. Pomyślałem nawet, że wspomogę się tekstami, które inni o sobie zwykli pisywać na własnych stronach, brzydko je kopiując i traktując jak własne. Poszukałem, popatrzyłem i z tak samym marnym pomysłem jak wcześniej wróciłem do tego tu o… czegoś.
Nie powiem Ci, że fotografią zajmuję się od dziecka i już w kołysce, czy w czym mnie tam trzymano, planowałem co i jak i gdzie utrwalić na kliszy. Że gdzie nie spojrzałem, tam widziałem kadry, a światło i cień pasjonowały mnie jeszcze w życiu płodowym. Że bez aparatu przy sobie czuję się jak bez majtek a fotografia cyfrowa to zło i szatan. Nie powiem Ci również, kto jest moim ulubionym malarzem, czyje zdjęcia najbardziej cenię, ani jakie wiersze mnie najbardziej poruszają – szczerzę mówiąc jestem w tej materii zupełnym ignorantem.
To co oglądasz na tej stronie, jest trochę dziełem przypadku i żyje tylko dzięki pozytywnemu odbiorowi i skądinąd sporemu zainteresowaniu – zwykle, zapał do dowolnej aktywności trwa krócej niż poranne leniuchowanie po przespanym budziku w ważny dzień.
Fot. Andrzej Mancewicz - gdzieś w Guilin, jakoś po nieświeżym posiłku
Na pytanie co lubię, zwykle odpowiadam, że podróżować. Po zastanowieniu się, dochodzę jednak do wniosku, że ze wszystkich podróży najlepiej pamiętam jakie piwo gdzie piłem, co mi smakowało, a co podle zaszkodziło, więc może ta standardowa odpowiedź nie do końca jest szczera. Na co dzień pracuję na uczelni, udaję mądrego ucząc studentów statystyki. A moje zmagania z doktoratem wciąż pozostają bezowocne, więc na tym zakończmy.
I tak dość dużo napisałem jak na kogoś kto ani tego ni umi ani ni lubi :)
A. Byłbym zapomniał. Strasznie lubię ogórki małosolne i zapach paliwa na stacjach benzynowych.
A w ogóle to na imię mi Błażej, a z nazwiska Mroziński mnie wołają.
Przekaż dalej: